życie, marzenia, natchnienia... ostatnio mniej pewnie piszę, unikam tego, boję się... coś we mnie zniknęło, rozpłynęła się pewność tworzenia; radość pisania pozostała, tylko odwaga; powróci, przyjdzie znowu, po prostu czas zacząć pisać, tworzyć.. bo to daje radość i oczyszcza, kiedyś czytałam o terapii przez wypisywanie się; chyba Freud to stosował, nieistotne; ważne, że mam świadomość, że mi to pomaga, bardzo pomaga, daje nowe spojrzenie, świeższe; przynosi katharsis, więc piszę;
już całe dwa tygodnie jestem w w a r s z a w i e :* * zakochałam się w tym mieście, kocham ten świat, który tu tworzę, który mnie tu zastał, jestem szczęśliwa, mam łazienki 3 minuty od d o m u , to jest moje miejsce na Ziemi na ten czas; w poniedziałek zaczynam pracę w EMPiKu, cieszę się bardzo, bo w restauracji średnio mi pasowało; zapach tłuszczu itp.
ostatnio mam mało wiary w siebie, potrzebuję więcej pozytywnych bodźców od otoczenia, heh.. ;) :*życie:* po prostu:)
przyniosłam płatki róż z łazienek i suszą się teraz, są dekoracją w szafie