matko, tyle czasu upłynęło od ostatniej notki......... tyle się działo i dzieje (sweterki można też dziać;).. super - uwielbiam, jak mój świat się tak szybko kręci ;))
w warszawie nadal jest mi bosko i będzie - wiem to ;DD to mój świat, miszmaszowy jak ja :))
myślę dużo o podróży; tak, podróży daleko, daleko... najlepiej australia, do delfinów :)
mieszkam teraz na nowej stancji i mam nową pracę :)) dwa bloki od nas mieszka Henryk Gołębiewski - Edi;
i od pięciu dni jestem nianią; supernianią ;)) Mikołaj ma 9 miesięcy i lubi śpiewać, a nie lubi jeść; genialnie się czułam, gdy usnął kołysany w moich ramionach:)
dużo myślę od jakiegoś czasu nad lękiem; nad tym czego sie boję i dlaczego...... wnioski rozmaite 0_0
boję się uśmiechnąć do obcego na ulicy, boję się (czasami) pytać, bo ktoś pomyśli, że jestem głupia; mówić, że mi coś nie pasuje........... dziwne, dziwne, dziwne............:)
i też z ważnych dla mnie:
zrozumiałam, ile radości może wnieść do życia bycie przyjacielem siebie :) jeju.... aż się dziwię, bo to naprawdę niesamowite... od wczoraj mam nową, wspaniałą przyjaciółkę - siebie :D i jest nam razem extra EXTRA :))
wcześniej wiedziałam, że istnieje opcja traktowania siebie jak przyjaciela ... i bagatelizowałam głębsze znaczenie takiej postawy... wczoraj w autobusie to do mnie przypłynęło - niesamowite, bo zadziałało natychmiast :]] mam teraz energię dwóch osób ;@
jejku, co tu jeszcze...;)) jutro z Kamą współlokatorką idziemy na pierwszą lękcję tańca brzucha!!!!!!!!!!!!!!! :DDDDDDDDDDDDDD obie o tym myślimy i myślimy, przeżywamy i przeżywamy!! a to już tomorrow !!:PPPPPPPPPP b o s k o