już

2006-09-13 23:57:51

już nie jestem z N., chyba już nie, mam nadzieję... nie chcę z nim być,
jestem już pewna, że nie... od początku to wiedziałam... postanawiam, że
od teraz zawsze będę słuchała wewnętrznego głosu...

ja się go boję chyba... jej... ten związek przestraszył moje
wewnętrzne dziecko, a ja mam wyrzuty sumienia, że do tego dopuściłam...
zapominam, że wewnętrzne dziecko to ja, a nie oddzielna istota...

byłam z nim, bo wierzyłam, że spotkaliśmy się, by się odnaleźć, ale to
było za szybko... smutno mi teraz, bardzo; nie myślę o nim, koncentruję
się na sobie... na tym, że mi źle i... już teraz nie zaufam tak
szybko... nigdy...

to takie przerażające, ludzie pragną miłości, pragną nią obdarzać
i być obdarzani, a powstaje z tego ciemna mieszanka... ;'( (nie płaczę,
rzadko płaczę, tak się przyzwyczaiłam, zazdroszczę ludziom, którzy mają
łatwość płakania ;)

nie zerwaliśmy oficjalnie, ale ja się obraziłam, jej... może mi
się zdaje, może to deformuję, jutro przemyślę wszystko na wszelki wypadek jeszcze
raz...

tak naprawdę cieszę się, że dał mi pretekst (mam wyrzuty sumienia, że tak
myślę...)

jednak ulga

skomentuj (3)
Strona główna